Stan cywilny ;): mam chłopaka
Dołączyła: 03 Gru 2009 Posty: 10 Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-10, 01:20 Dawno zagubiona tak nie bylam:((lzy sie cisna same
Hej dobre i wyrozumiale kobietki:)) Jak sie pewnie juz kazda domyśla mam właśnie ten okropny problem, nie umiem sobie z nim poradzic:((
J estem z chlopakiem 2,5 roku. Od pażdziernika zamieszkalismy razem w Łodzi, w kawalerce. Pragnelism tego oboje, bylismy zawsze szczesliwa para, ja niestey kiedys bylam osoba, ktora sciemniala, trzymala 3 chlopakow za ogon, ale to wlasnie dzieki Niemu sie zmienilam, tak bardzo mi na Nim zalezalo, i tak bardzo go Kochalam ze postanowilam sie zmienic, i mi sie udalo. Kochał mnie jak zaden inny, jest cudowny. Ale wszystko zepsulo sie pocąwszy od tego mieszkania wspólnego:(( Wkradla sie rutyna, coraz mniej pociagu seksualnego, podniecenia, klotnie, przychodzlismy z uczelni bo razem studiujemy i on siadal do kompa, ja tez, nie bylo juz teg co kidys, bolalo mnie to cholernie, nie umialam sobie z tym poradzic, chodzilam ciagle smutna, nieszczesliwa, bo nie sadzilam ze tak to sie skonczy, mialo nam sie wspaniale mieszkac a tu co??( W koncu na dodatek wszystkiego właściceiel wymowili nam mieszkanie, w sumie to my tez czesto rozmwialismy zeby moze jeszcze pomieszkac osobno:((
I stalo sie, plakalam po kątach jak go nie bylo, ze nasze gniazdko sie skonczylo:(( Wydawalo mi sie ze jemu tez na mnie zalezy, mowil mi, ze znowu bedziemy sie spotykac, pocieszal mnie, ze naprawimy nasz zwiazek, ze mu zalezy. Uwierzylam mu w to....
Ja wyprowadzilam sie do akademika 2 tyg temu a On mieszka z kumplem, myslalam ze bedie tak, jak mi obiecywal, a tymczasem co?? znowu smutek..myslalam ze bede u Niego przesiadywac, a tymczasem on po ajeciach wzial mnie na ciastko, pogadalismy troche i mowi ze on ma robote, ze odwiezie mnie za godzinke, e wtorek bylo to samo:( NIe opisze bólu, jaki wowczas mialam, nie umialam sie z tym pogodzic, szukalam wielu przyczyn, czy MU juz nie zalezy?? Dlaczego tak robi?? Znudzilam mu sie??? Ostatnio rozmawialismy...powiedzial, mi ze to nasza obojga wina, ale mi zarzucil ze mial dosc mojego marudzenia, nieszczesliwej miny, no ale jak mialam sie cieszyc jak widzialam co sie dzialo??( Postanowilam mu dac troche czasu, zeby ochlonal, ze moze zateskni za mna, jak bedzie widzial, ze sie nie odzywam, ze nie prosze sie o spotkania.
Z kolei na fotce mam konto, napisal do mnie jakis czas temu taki fajny chlopak, zaczelismy pisac na gg, ostatnio sie spotkalismy, bylo fajnie, ni sadzilam ze na necie mozna byl poznac takiego fajnego i milego chlopaka. Spodobaam mu sie, chce sie ze mna spotykac, ale nie wiem ze mam kogos:((
I wszystko sie zrypalo:(( Ból, rozgoryczenie, smutek, i kryzys w zwiazku pociągnąl mnie do tego, ze sie spotkalam z tym chlopakiem:(( Przyznaje ze w Łodzi nie mam nikogo, oprocz jednego kolegi i kolezanki, przyszlam na obcy grunt, grupa okazala sie porazka, a na dodatek jak posypalo mi sie wspolne mieszkania z chlopakiem to sie zalamalam:(( I zrobilam to, tlumaczywszy sobie, ze chce chociaz z kims pogadac, tymbardziej ze chlopak jest naprawde wporzadku:(
Ale cholernie zle mi z tego powodu, ze jak bede sie spotykac dalej z nim, w koncu webrne dalej:((i trudniej bedzie sie wyplatac, ale boje sie, ze moj facet ma mnie juz dosc:( Brakuje mi milosci, bezpieczenstwa, troski o mnie, zeby se ktos mna interesowal i dlatego webrnelam w to:(( Nie tlumacze swojego czynu, ale analizuje swoja postepowanie:( Wczoraj bylam z tym chlopakiem z kinie, i jak na nieszczescie byl kolega z grupy, ale naszczescie nie mam z nim kontaktu, ale boje sie ze jakim cudem dowie sie o tym moj chlopak:( i nie wiem co zrobic, czy powiedziec mu ze z kolega bylam w kinie czy dac sobie spokoj, moze sie nie wyda:(
Wiem, ze myslicie o mnie ze jestem jakas powalona, i ze zle postapilam, ale sie zagubilam:(( Samotnosci i to jak zaczal mnie traktowac facet pociagnelo mnie do tego, ze zaczelam sie z innym spotykac:( Narazie tylko rozmawiamy, smiejemy sie, ale co jak bedzie chcial co wiecej??np mnie pocalowac/?? ehhh... a przyrzekalam sobie kedys, ze zero oszukiwania,....ale chyba jednak to zostaje we krwi:(
Prosze poradzcie mi cos///.....i przepraszam ze sie tyle obpisalam...pozdrawiam
Zamieszkanie razem to docieranie związków i nie zawsze to wychodzi na dobre, bo może się okazać, że albo jedno z was nie dojrzało do tego albo obydwoje nie dojrzeliście do zamieszkania razem.
Nigdy w takich sytuacjach nie jest łatwo. Monotonia dni w których się przebywa praktycznie cały czas wkrada się nieubłaganie dlatego najlepiej wymyślić coś żeby się sobą nie znudzić i sytuacjami w jakich się znajdujecie.
Wspólne spacery, wieczorne oglądanie filmów, czy spotykanie ze znajomymi na mieście.
Opcji jest wiele, ale najgorsze jest jak się zamykacie i każdy robi coś osobnego, a nie wspólnie np. "wracamy z uczelni, on siada do kompa" . Raczej trzeba by było trochę pozmieniać i pourozmaicić wasze wspólne życie.
Wracając do nowo poznanego kolegi to moim zdaniem najlepiej nic nie mów może jak wyjdzie samo na jaw to nawet z pozytywnym znaczeniem bo Twój obecny partner poczuje się zagrożony i wreszcie wykona jakiś krok, żeby naprawić wasz związek.
Na twoim miejscu bym nie nalegał na spotkanie tak jak pisałaś niech sam zatęskni za tobą, a jak tego nie zrobi to niestety ale moim zdaniem ten związek to było jedno wielkie nieporozumienie i trzeba szukać dalej...
Teraz żyj własnym życiem i może się naprawi a może nie, jak coś zawsze masz koło zapasowe z nowym kolegą....
Stan cywilny ;): Mam dziewczynę :*
Wiek: 26 Dołączył: 10 Mar 2010 Posty: 25 Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-03-10, 16:36
UniKalnY napisał/a:
nic nie mów może jak wyjdzie samo na jaw to nawet z pozytywnym znaczeniem bo Twój obecny partner poczuje się zagrożony i wreszcie wykona jakiś krok, żeby naprawić wasz związek.
Według mnie się mylisz.
Jak będzie ukrywała przed nim tego "drugiego", to jak ten pierwszy się dowie to uzna to za zdradę Wyobraź sobie że pokłóciłeś sie z dziewczyną, a po jakimś czasie dowiadujesz się że ona sie z kimś spotyka
Wygląda to na zdradę i wątpię żeby próbował to ratować skoro ona go zdradza
Według mnie powinnaś mu powiedzieć że kogoś poznałaś
Mówisz że się zmieniłaś i teraz już nie masz kilku na raz, a zaczynasz do tego powracać
Stan cywilny ;): mam chłopaka
Dołączyła: 03 Gru 2009 Posty: 10 Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-10, 17:59
Tak, powiem mu; ej wiesz co?? poznalam nowego kolege;P --> nie przejdzie to wogole, nie popelnilam narazie zdrady, i nie dopuszcze do niej, bardzo lubie tego chlopaka, wiem ze bedzie chcial pewnie czegos wiecej, ale znam granice, jezeli zabrne za daleko to sie wycofam. A poza tym nie ma sie jak dowiedziec, łódź jest ogromna;P
Ale pomysl z powiedzeniem o tym chlopakowi jest bezsensu;/ Wiem, ze szczerosc sie liczy, ale czasem pewne rzeczy nalezy zachowac dla siebie. MOja znajomosc z nowym kolega jest wynikiem mojego smutku w zwiazku, nie ukrywam tego, ze milo bylo znow uslyszec jakis komplement od plci preciwnej.
Moj chlopak nie ma dla mnie czasu, ja rozumiem jakby nie mial 2, 3 dni ale juz 2 tydzen mowi ze chce odecthnac, ze ma prace, ze to ze tamto, ehh mam dosc sie proszenia wlasnego faceta zeby chcial spedzic ze mna czas jak inne pary. Jak szuka sobie kolezanki do 2 godzinnego spotkania to nie ze mna;/
Czasem czuje, ze i On sie z kims spotyka......wiec..:((
Według mnie się mylisz.
Jak będzie ukrywała przed nim tego "drugiego", to jak ten pierwszy się dowie to uzna to za zdradę Wyobraź sobie że pokłóciłeś sie z dziewczyną, a po jakimś czasie dowiadujesz się że ona sie z kimś spotyka
Wygląda to na zdradę i wątpię żeby próbował to ratować skoro ona go zdradza
Nie wygląda jeśli to spotkanie czysto koleżeńskie Chyba sie nikt nie musi spowiadać partnerowi z tego że się spotyka z kolega, a szczególnie w sytuacji w jakiej jest koleżanka
Cytat:
Moj chlopak nie ma dla mnie czasu, ja rozumiem jakby nie mial 2, 3 dni ale juz 2 tydzen mowi ze chce odecthnac, ze ma prace, ze to ze tamto, ehh mam dosc sie proszenia wlasnego faceta zeby chcial spedzic ze mna czas jak inne pary. Jak szuka sobie kolezanki do 2 godzinnego spotkania to nie ze mna;/
Czasem czuje, ze i On sie z kims spotyka......wiec..:((
Pogadaj z nim najlepiej czy on chce to ciągnąc czy nie bo ni w prawo ni w lewo to wygląda Zdecydujcie co dalej jako dorosłe osoby bo to raczej nie jest dojrzałe zachowanie ...
Stan cywilny ;): mam chłopaka
Dołączyła: 03 Gru 2009 Posty: 10 Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-10, 22:56
Własnie, potrzebuje zainteresowania, milosci, uczucia, tego, ze komus na mnie zalezy, a tymczasem dosc ze znalazlam sie prawie sama w tym miescie i czuje sie obco to na dodatek moja tutejsza jedyna podpora zyciowa mnie tak traktuje:(((( To wszysto z zalu, bo przynajmniej jak wyjde z tym kolega, to sie usmiecham, zapominam o problemach.
Co z tego ze rozmawiam z chlopakiem, dzis mnie juz wszystko dobilo, wychodzimy sobie z zajec, podchodzi do mnie, mowi ze musi zostac prace zrobic, pytam sie wiec, ze wieczorem moze sie spotkamy ( chcialam go zaprosic na dobre pifko z okazji dzisiejszego dnia faceta) a oN na to- wieczorem?? no nie wiem, zobaczymy.......
Nogi sie pode mna ugiely:(( Ja naprawde sie ostatnio staram pokazac mu jak mi zalezy, ale on za kazdym razem to uniemozliwia swoim zachowaniem:(((
Ja wiem, ze popelnilam sporo bledow, ale chce je naprawic...tak samo jak i ON popelnil..
Dzis stoimy sobie z kolejce do kina, bo jednak spotkal sie ze mna, po tym jak napisalam mu wczesniej pare wiazanek, ze jak chce sie kims pobawic i czyimis uczuciami, to nie ze mna, ze traktuje mnie jak zabawke, ktora sie znudzila i idzie do kosza...
Stoimy sobie w tej kolejce..podchodzi jakas kolezanka, i chyba nie wiedziala ze ja nie wiem i mowi, o ktorej wczoraj wyszedl z kolega z baru...ehhhh;/ nie skomentowalam tego, fakt wytlumaczyl mi sie, sie on mnie nie oszukuje, ale ciezo mi mu zaufac:( cholernie ciezko..(Jak mm ufac, jak widze, ze ma mnie chyba juz dosc:((
Rozmawialismy wczoraj i dzis i powiedzial mi, ze co jest z nim nie tak, ze mnie przeprasza, ale on musi troche odetchnac, ze nie wie c sie dzieje...ale kurcze...czekam juz 2 tyg...poczekam jeszcze...chocbym z zalu miala umrzec..ale poczekam, jezeli nie wroci do nego tesknota za mna..to zakoncze ten zwiazek...(
Kurcze...a jestesmy juz ponad 1,5 roku, uwielbiam jego rodzine, oni mnie, a moi rodzice jego:(( Jak mysle ze mialoby sie to wszystko skonczyc...to az mi sie plakac chce i nie wiem czy dam sobie z tym rade:((
Dlatego wlasnie moje uczucia wygladaja jak wygladaja, dlatego ta znajomosc z kolega, gubie sie sama wswoich myslach, z żalu ze chlopak mnie tak traktuje, doprowadza mnie do ogromnego smutku.
Ja chce zeby znowu bylo jak kiedys, ze bedzie mnie bral do mieszkania swojego, bedziemy razem obiady robic, ogladac filmy, spedzac duzo czasu ze soba..naprawde tego pragne...ale cos czuuje ze...czasami same checi nic nie daja:((
Ja bym proponował więcej wiary bo raczej dobijaniem siebie też za wiele nie zdziałasz ja rozumiem twój ból i gorycz jaką czujesz, ale to Ci raczej w niczym nie pomoże. Staraj się byc przy nim hmm... Jak było na początku, czyli tak bardziej na luzie, a nie z sytuacją napiętą przez to co się teraz miedzy wami dzieje. Może to pomoże jak i ty trochę wyluzujesz, bo narazie trochę za bardzo panikujesz, a może to jest właśnie błąd i to jest nie potrzebne... Przemyśl to
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum