Hej Wiem, trochę dziwny nagłówek. Ale do rzeczy.
Jak to przeczytacie nie myślcie: "ale idiotka!" "tacy ludzie nie powinni się rodzić!" Bo to co zrobiłąm jest żenujące ale już dość wycuierpiałam...
Byłam z chłopakiem... Adam miał pewne wady,których nie ptrafiłąm zaakceptować, m.in. trochę był zbyt zazdrosny. Na urodzinach poznałąm innego... Takiego z wyglądu o jakim zawsze marzyłąm. Ale sobie pomysłałam, przecież mam Adama... Ale jak troche się walilo to ten drugi Szymek się zjawił i pocieszał i wysłuchiwal moich narzekań no i zapunktował. pomyslalam: bedzie lepiej jak z tamtym zerwie. pozniej zaczelam chodzic z tym drugim. nie zauwazylam ze mnie od razu oklamywal nie poswiecal wiele czasu, zerwal przez telefon... ;/ Ile ja sie przez niego naplakałam... Wielkim bledem jakim zrobilam to jak chodziłam z Szymkiem o wszystkim mowilam Adamowi... .Wprost sie nim chwalilam... Teraz widze ze on mnie wtedy jeszcze kochał... poszlam donowej szkoly (niestety do klasy chodze z Adamem) nie mialam ani zwiazku ani radosci... w 2 miesiace pozniej postanowilam mocno przeprosic i chcialam do Adama wrocic - nie zgodzil sie... Ale widzialam, ze zebym byla zazdrosna przytulal inne laski... czesto patrzyl w moja strone.. w ogole przestal ze mna rozmawiac... w Sylwester ... popil... i wyzalil sie jak moglam go rzucic...
Od razu jak sie zaczela ta szkola to poszulam ze zle zrobiłam... Bo... go kocham... Widze te jego wady,.... Inni tez je widza... Ale ja juz moge przymknac na nie oko .. on mi sie z nimi podoba... I wiem ze naprawilabym swoje bledy gdyby dal mi jeszcze jedna szansę... Probowałam wrocic (w tym pazdzierniku) ale sie nie dało... Moze powiedziałam to nazbyt wprost ?
Teraz jest kolejny problem... Bo zauroczyla go chyba jedna dziewczyna z mojej klasy.. Lata za nią... A ona oficjalnie mowi, że podoba jej się inny... Wiem, że go znow skrzywdzi... Co chwilę mówi o innym chłopaku... Wiem... że jeśli on przejży na poczy... Zobacyz te jej imprezki i te wszystkie spotkania z innymi, a byliby już parą to ją rzuci...
Jak myślicie jest jeszcze szansa jakas zebysmy byli razem ?
A jesli mam o nim zapomniec to jak ? Byłam z nim niecałe 3 miesiące a cierpie po rozstaniu juz 7 miesięcy .... ;/
[ Dodano: 2010-02-20, 20:52 ]
A i zpaomniałam dodać, że przez ten cały czas dzień w dzień płaczę.. .W ogole straciłam wiarę wsiebie, że ktoś mnie jeszcze pokocha... Mam obniżoną samoocenę i nie potrafię patrzeć w lustro...
Stan cywilny ;): mam dziewczyne
Wiek: 16 Dołączył: 06 Gru 2009 Posty: 705 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2010-02-20, 23:36
Myślę że szanse są, choć bardzo małe. Ale kochasz go więc nie patrz na to jakie są szanse. Jeśli kochasz poprostu walcz ile masz tylko sił. I powiedzenie od tak tego wszystkiego nie załatwi.
Musisz na nowo zdobyć jego zaufanie.
Chciałam jeszcze dodać, iż ostatnio moja matka była w zakładzie w którym pracuje jego ciotka, a że jest bardzo gadatliwa to mama dowiedziała się takich rzeczy:
- po rozstaniu ciągle tylko płakał i płakał i nie umiał się pozbierać
- wciąż o mnie wspominał
- rodzina martwiła się czy poradzi sobie w szkole, bo całkowicie się odizolował
- nic mu się nie chciało...
- pokazywał wciąż wszystkim nasze wspólne zdjęcia
Czyli kolejny dowód, że kochał....
Tylko się zastanawiam czy ona by to mówiła, gdyby teraz już nic nie czuł... hmmm... ?
Vanadain - tylko jak?
A i jest jeszcze jedna sprawa... w marcu idę na huczne urodziny do ciotki... Czy można by w jakiś dyskretny sposób zaprosić go jako osobę towarzyszącą... ?
Na 90 % pewnie odrzuci... Ale chciałabym spróbować...
Tylko czy nie uzna mnie za natręta...?
Stan cywilny ;): Mam chłopaka. ;**
Dołączyła: 23 Lut 2010 Posty: 85 Skąd: .. z bajki ;D
Wysłany: 2010-02-24, 13:56
Popieram to żebyś się o niego starała, jeżli na prawde Ci zalezy to walcz o niego!!
Nie odpuszczaj... bo potem bedziesz żałować.. a z tego co mówisz to na prawde Cię kocha...
A co do tych urodzin Twojej cioci, to myśle ze powinaś go zaprosić..
ale nie nalegaj za bardzo, jak stanowczo odmówi to nie naciskaj...
Ale spróbować zawsze mozna
Stan cywilny ;): żona :)
Dołączył: 18 Sty 2010 Posty: 134 Skąd: Serduszqo PL
Wysłany: 2010-02-24, 21:11
Przede wszystkim staraj się stanąć na nogi, szanse zawsze masz, ale nie jako zapłakana zasmucona i porzucona, ale raczej jako uśmiechnięta, radosna i pełna nadziei.
Zobaczysz - będzie dobrze. Jak minie trochę czasu (tak z tydzień, czy dwa) przekonasz się czy faktycznie za kimś lata, a przy okazji trochę uspokoisz zapłakane oczy...
Inna rzecz to rozmowa, podejdź do niego i umów się - ot tak, by pogadać, bo przecież masz kilka ważnych spraw do niego. Wtedy mu powiedz, że jest Ci źle bez niego, że tęsknisz i że chciałabyś się z nim częściej spotykać - to wystarczy na początek. nawet nie musisz mówić zbyt wiele o uczuciach, kilka razy się z nim spotkasz i dowiesz się czemu stara miłość nie rdzewieje
Ale niestety nie skorzystałam z tych rad... Ponieważ widziałam iż jego miłość się orzwija, wic zaniechałam jakiegokolwiek kroku.. Ale sytuacja teraz rozwija się tak:
On zaczął chodzić z tą dziewczyną.. ta jednak w jego urodziny o miesiącu go rzuciła ;o
No a ja nic nie robiłam i zaprosiłam na te urodziny mojego kolegę... ?I coś tak miedzy nami jakby, jakby.., ;p
Gadaliśmy więcej, spotykaliśmy się częściej. Nie powiem - podobał mi się... Ale coś mi podpowiadało, że robię rzecz niesłuszną, że nie podoba mi się on na tyle żeby z nim być, tylko rozum podświadomie mi to wmawia, bo on także do mojej klasy chodzi i chciałam tak jakby Adamowi pokazać, że też jestem coś warta, komuś się mogę podobać...
Parę dni temu jednak ustaliliśmy z tym moim kumplem, że to co między nami to tylko dobra znajomość i nic więcej. I dobrze się stało!
Nie uwierzycie, ale w ten dzień co była ta rozmowa po lekcjach podszedł do mnie Adam i chodziliśmy razem po sklepie (mamy wolny czas do busy). Byli nasi znajomi a jednak gadał ze mną trochę przedrzeźniał, trochę jakby się ąz nazbyt uśmiechał - co się mu nie zdarzyło odkąd żeśmy zerwali. I kilka razy mi oświadczył, że nawiedzi mnie w Lany Poniedziałek.
W ten sam dzień gadaliśmy już na gadu!
I wiecie co? Sam od siebie mnie przeprosił za tamte czyny! ;o
I coś tak jakby chciał podteksty rzucać, ale między nami jakby niewidoczny mały mur jest... taki dystans.. chociaż żeśmy już się całkowicie pogodzili..
I nawet 2 razy mnie pytał co robię przez te świta. !
I dzisiaj znów dziś napisał! Sam od siebie - na gadu ;]
I teraz nie wiem co myśleć:
* Bo albo naprawdę chcę być tylko moim kumplem dobrym (ale nie wiem czy 3 razy szukał by ze mną kontaktu w przeciągu 2 dni...)
* albo chce coś uczynić miedzy mną a moim nowym kumplem - bo nie jest do końca pewien co miedzy nami.. wiec z zazdrości ze kogoś mogę mieć chce to zniszczyć
* Albo on na prawdę coś jeszcze czuję i jak ujrzał i mnie i mojego znajomego to jakby odezwało się w nim coś aby o mnie walczyć.. hmm...
Dodam tylko, że wszyscy jeszcze mówią, że on o tamtej lasce gada...
Z drugiej strony jak ja się z nim rozstałam to mówili mi, że mnie już nawet nie pamięta i raczej nic nie znaczyłam do niego, a po jego zachowaniu wiedziałam, że to nieprawda...
Stan cywilny ;): mam dziewczyne
Wiek: 16 Dołączył: 06 Gru 2009 Posty: 705 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2010-04-02, 21:49
Myślę że w takiej sytuacji trzeba już zrobić krok Można mówić że to facet powinien, ale taka prawda że to ty sie stresujesz, ty nie wiesz o co chodzi i ty chciałabyś jak najszybciej wyjaśnienia Więc zamiast bawić się w kto pierwszy spyta poprostu kiedy będziecie się następnym razem widzieć porozmawiaj z nim szczerze powiedz że coś do niego czujesz i pragnęłabyś z nim być
Stan cywilny ;): wolny
Wiek: 100 Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 12 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-25, 18:18
A ja uważam inaczej niż kolega wyżej Bo jeśli facet coś czuje to on powinien zrobić pierwszy krok Troche żałosne by było jakby to dziewczyna zaczynała rozmowę o chodzeniu i uczuciach ;P
Ja myślę, że skoro dobrze Ci wychodzi to nierobienie niczego i granie głupa to powinnaś tak dalej ciągnąć, ale też myślę, że mogłabyś od czasu do czasu tak na niego wpaść znienacka
Zawsze to jest pretekst do rozmowy Możesz go na gadu zagadywać jakoś czy coś Po prostu teraz to Ty musisz zdecydować, albo chcesz zrobić krok, albo poczekać na jego krok, bo jak sama mówisz co raz lepsze są wasze stosunki Ja myślę, że są spore szanse że do siebie wrócicie
_________________ /Nadzieja umiera ostatnia, choć to ona jest matką głupich.
Stan cywilny ;): mam dziewczyne
Wiek: 16 Dołączył: 06 Gru 2009 Posty: 705 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2010-04-25, 18:52
Skoro to ją on obchodzi to chyba w jej interesie jest się odezwać. Chyba że lepiej stwierdzić że to żałosne a potem się za to znienawidzieć że nic się nie zrobiło a teraz już na to za późno. Nie ma znaczenia kto sie pierwszy odezwie. Jeśli ty byś pomyślał o dziewczynie że ejst żałosna bo pierwsza się do ciebie odezwała w sprawach uczuciowych to naprawde gratuluje podejścia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum